FORUM PTT -

KOLEJ - Tajemnicza plomba

kolejorz - 21-02-2009, 15:36
: Temat postu: Tajemnicza plomba


Cóż to za plomba ? Do czego służy ? Jak się ją stosuje ?

Znalazłem na środku toru prowadzącego pod magazyn w Limanowej :)
zolwik - 21-02-2009, 15:41
:
pewnie jest to plomba do wagonow towarowych... ktora "zabezpiecza" otwieranie drzwi do wagonow... widac ze jest to czeska plomba... a uzywa sie tego tak ze jeden "pasek" wklada sie w otworek i automatycznie sie blokuje mozliwosc wyciagniecia.. a co za tym idzie otworzenai drzwi wagonu bez zerwania plomby.... takie same sa np. w kiblach przy dzwigniach otwierania awaryjnego drzwi
Radziosław - 21-02-2009, 15:51
:
zolwik napisał/a:
pewnie jest to plomba do wagonow towarowych... ktora "zabezpiecza" otwieranie drzwi do wagonow... widac ze jest to czeska plomba... a uzywa sie tego tak ze jeden "pasek" wklada sie w otworek i automatycznie sie blokuje mozliwosc wyciagniecia.. a co za tym idzie otworzenai drzwi wagonu bez zerwania plomby.... takie same sa np. w kiblach przy dzwigniach otwierania awaryjnego drzwi


A owszem, plomby są też na wlewach paliwa w lokach.
Sporo mam tych śmieci. PKP, OBB, CD, DB i inni przewoźnicy.
kolejorz - 21-02-2009, 15:52
:
Czyli po prostu takie zabezpieczenie ładunku ?

Edit:

I by nie podkradali ropy z loka xD
Anonymous - 21-02-2009, 16:10
:
Zabezpieczenie to to raczej nie jest, wszak każdy może zerwać, raczej chodzi o to aby móc wykryć kradzież. Wydaje mi się, ale to tylko moje przypuszczenie, że z podobnego powodu węglarki z góry są posypywane wapnem (albo czymś innym białym) :)
mnich3001 - 21-02-2009, 18:50
:
Tak, to plomba czeska. W przypadku braku wagon jest rozładowany komisyjnie tj. w obecności przedstawiciela przewoźnika. Brak plomby to dość poważny problem, chociaż czasami plombowanie jest bez sensu, np. do mojej firmy przychodzą wagony rozsuwane z blachą 3x15t, takie wagony są plombowane ale na ich brak to chyba nikt nie zwraca uwagi. Plomby czasami trzeba zwracać, oczywiście zerwane.

Podobnie jest z kontenerami, np. przewożone przez PKP CARGO są plombowane aż 4-roma plombami (do zabezpieczenia wystarczy 1 plomba). Kontener przed rozładunkiem z wagonu jest dodatkowo plombowany 1 sztuką tzw. plomby butelkowej. Do zerwania takiej plomby potrzebne są solidne nożyce, metalowy trzpień ma ok. 1cm.
Ciekawych plomb do kontenerów używają Rosjanie, jest to kawałek linki stalowej z zaciśniętej prasą. Na przecięcie tego jest potrzebna spora chwila i odpowiednia technika.

Natomiast węglarki z węglem czy koksem są skrapiane wapnem rozmieszanym z wodą. Miesza się to w wiaderku, wchodzi na wagon i używając miotły z gałęzi skrapia. Upierdliwe i niebezpieczne zajęcie.
kolejorz - 21-02-2009, 19:32
:
O znakowaniu wapnem wiedziałem już dawno ale nie wiedziałem jak to się robi :))

Może masz zdjęcie jak koleś schodzi na wagon i skrapia ładunek ?

Albo chociaż opisz jak to się robi. Na czołownicę może wejść po stopniach a na boczne burty ?

P.S.

Czy te numery na plombie mają zakodowane coś ciekawego xd ?
zolwik - 21-02-2009, 19:40
:
pewnie wchodzi na wagon tak jak do loka na szopie... czy dostawiane schodki albo drabina czy cos... nie wiem co za filozofia.......


a co do numeru to jest na kazdej numer i w listach przewozowych i innych dokumentach pisze sie numer plomby jaka zostala zalozona na stacji ladunkowej i pozniej sprawdzaja czy sie sie numer zgadza... bo moglyby byc przekrety ze ktos sobie "dorobi" plomby na jakiejs stacji wagon "rozladuja" i zaloza swoja plombe z innym numerem.. i juz wiadomo ze cos mieszane bylo
mnich3001 - 21-02-2009, 23:38
:
Na polskich plombach jest jeszcze stacja na której została założona.

A jak się wchodzi na węglarkę? normalnie, węglarki jak i inne wagony na które trzeba czasami wejść mają na jednej ze ścian czołowych wejście w postaci drabinki (kryte wagony i inne ładowane od góry przez otwory lub otwierany dach. A na węglarkach są specjalne stopnie i wąskie pomosty, śmiało można się po nich wdrapać i zajrzeć do węglarki tylko uwaga, ta praca to powyżej 3m więc trzeba mieś badania wysokościowe, dobry wzrok lub szkła kontaktowe :)
Anonymous - 22-02-2009, 08:11
:
Trochę OT, ale w Malborku na dworzec dojście z jednej z większych dzielnić - Piasków najkrótsza drogą przebiega przez rzędy wagonów, codziennie wielu mieszkańców skraca drogę, przeskakując przez kolejne z nich, do tego stopnia że udeptała się tam ścieżka. Myślę że oni doskonale wiedzą jak wspinać się na wagony i ta praca byłaby dla nich ;)
EU 04 - 22-02-2009, 08:28
:
A propo skrapiania wapnem to na kopalniach są trochę "nowocześniejsze" urządzenia do skrapiania wapnem węgla. Wygląda to mniej więcej jak skrajnik i jest skrapiany wagon gdy skład jest wystawiania na tory kolejowe. Nieraz obserwowałem pracę tego urządzenia gdy ztrzymali pociąg pod semaforem wjazdowym stacji Ruda Bielszowice a za płotem kopalni pracowało to urządzenie.
pietrek - 22-02-2009, 16:53
:
Mnich3001 napisał
Cytat:
A jak się wchodzi na węglarkę? normalnie, węglarki jak i inne wagony na które trzeba czasami wejść mają na jednej ze ścian czołowych wejście w postaci drabinki (kryte wagony i inne ładowane od góry przez otwory lub otwierany dach. A na węglarkach są specjalne stopnie i wąskie pomosty, śmiało można się po nich wdrapać i zajrzeć do węglarki tylko uwaga, ta praca to powyżej 3m więc trzeba mieś badania wysokościowe, dobry wzrok lub szkła kontaktowe
i jescze jedno - nie pod siecią trakcyjną.
Absolwent 1974 - 22-02-2009, 17:42
:
Ja też trochę OT...
Plomba plombą, ale czy ktoś z szanownych kolegów zauważył ten rozrysowany plan stacji
pod nią?

A propos wajch do otwierania drzwi w kiblach, to dobrze, że coraz bardziej jest ich teraz plombowanych - przynajmniej na Kolejach Mazowieckich - bo to trochę zniechęca psychicznie do otwarcia drzwi w biegu, szczególnie przy świadkach.

Co do przechodzenia po wagonach, lub pod nimi, zgodzę się, że raczej nie powinno się przechodzić pod siecią trakcyjną;(.
Opowiem swój osobisty przypadek, oczywiście nie na temat.

Otóż jak zapewne niektórzy z Was wiedzą, w latach 1978 -1986 pracowałem w P.W.S. i R. "WARS" w Warszawie, na stanowisku konduktora wagonów sypialnych (patrz obecny avatar). W okresie zimowym każdy z nas, prawie co roku, pracował dwa tygodnie na miejscu na terenie wagonowni Warszawa Grochów, lub Warszawa Szczęśliwice, częściej na tej pierwszej.
Były to dyżury ogrzewania (węglem) wagonów, zwane przez nas potocznie "paleniem".
Pracowaliśmy w systemie 12/24, czyli po dniu i po nocy 24 wolnego, a nie jak na PKP, że po nocy 48 wolnego.
Ale do rzeczy.
Było nas na zmianie średnio czterech, i każdy z nas miał pod opieką około 4, 5 wagonów sypialnych wyłączonych z ruchu, przeważnie rozrzuconych po wszystkich torach wagonowni, w których paląc w piecu, czyli w kotle c.o. trzeba było utrzymać taką temperaturę wody, aby żadne płyny w wagonie nie zamarzły. Przy dobrze oczyszczonym palenisku i dobrym węglu, wystarczyło dołożyć węgla raz na kilka godzin, fraszka.
Ale czasami było tak, że kolega ze zmiany dziennej przekazywał mi wagon nie w terenie - zaufanie - dawał tylko klucze, i mówił, gdzie stoi, czyli na których torach. Spoko - mówił, pójdziesz za cztery godziny, i dołożysz, jest pół pieca żaru, do rana wytrzyma.
Ja przezornie zachodzę za dwie godziny, a tu nie ma wagonu - przestawili. Z powrotem do dyspozytora Warsu, ten dzwoni do dyspa PKP, gdzie przestawili, tamten powiedział, zapieprzam znowu w tory, Jest ! otwieram kluczem, zaglądam do pieca, a tam nie pół pieca żaru, tylko 3/4 popiołu, sprawdzam temperaturę wody na piecu, a tam w termometrze nic nie widać, bo ktoś wypił... spirytus z niego;)
A na zewnątrz -20 stopni Celsjusza, takie były zimy.

Teraz już trochę mniej "mniej na temat".
Łażąc po wagonowni, żeby skrócić sobie drogę często nieobchodziliśmy naokoło
Absolwent 1974 - 22-02-2009, 18:21
:
sorry, czas minął...

...nie obchodziliśmy naokoło składów, tylko przechodzilismy pod wagonami, lub między grupami niepołączonych wagonów osobowych. Tak bywało, że na jednym torze postojowym stały grupy po kilka wagonów, a między nimi były przerwy.

I teraz przechodzę do sedna sprawy, do tego impulsu pod jakim napisałem swój post.

Ja też którejś nocy pełniąc swój dyżur palenia skróciłem sobie drogę przejścia.
Było to na stacji postojowej Warszawa Grochów. Mroźna, zimowa noc. Widzę tor, na którym między grupami wagonów osobowych jest jakieś około metra, dwóch odstęp.
Bez wachania przechodzę. Gdy to uczyniłem, zderzaki wagonów za moimi plecami połączyły się...
Oblałem się zimnym potem. Gdybym się zawachał, zderzaki miałyby przeszkodę - moje ciało. Niestety manewrówki SM42 były wszędobylskie, w dzień i w nocy na takich stacjach.

Dzięki, skończyłem.

A co wnosi twoj post nie na temat Absolwent? - zapyta jeden z moderów.
Jak to co - PRZESTROGĘ żeby bezpieczniej przechodzić między wagonami - odpowiem.
Dobra, Absolwent nie krzyczcie i nie wymadrzajcie sie, odmaszerowac

Wykonał...
Patrykos - 22-02-2009, 20:45
:
kolejorz napisał/a:

I by nie podkradali ropy z loka xD

To nie jest smieszne, takie akcje zdarzaja sie kilka razy w tygodniu.
Rdx - 27-05-2009, 16:26
:
a apropo podkradania ropy:D u nas często jest to zwalane na zakrzaczony szlak w miejscach gdzie jest prowadzony tylko ruch towarowy, a jak to jest naprawdę z tymi krzakami to domyśleć można się łatwo:)
m0ke - 27-05-2009, 16:54
:
Rdx napisał/a:
a apropo podkradania ropy:D u nas często jest to zwalane na zakrzaczony szlak w miejscach gdzie jest prowadzony tylko ruch towarowy, a jak to jest naprawdę z tymi krzakami to domyśleć można się łatwo:)


Bo bardzo często tak jest :) Szczególnie na Podsudeckiej :) Oczywiście zdarzają się kradzieże paliwa, ale to raczej na małych nieobsadzonych stacjach/przystankach. W moje firmie średnio raz na trzy-cztery dni ochrona na stacji końcowej stwierdza brak plomb :)
Dostojny Kocur - 27-05-2009, 22:41
:
Nie tylko na małych kradną. Śmieszny przypadek był jakiś czas temu w Nysie. Mechanik spuszczał sobie paliwo z rumuna stojącego na żeberku w peronach (czyli centralnie na widoku) i pewnie nikt by tego nie zauważył gdyby nie to, że jak zobaczył SOKistów to zaczął spieprzać gdzie pieprz rośnie.